"Moje lata w Top Gear" Jeremy Clarkson



Na wstępie muszę przyznać, ze fanką jakże popularnego Top Gear-a nie jestem. Pisząc fan, mam na myśli osobę, która z zapałem śledzi każdy odcinek, każdego sezonu, a gdy niedawno Clarkson rozstał się z produkcją poszukiwała gorączkowo każdej wzmianki o tym wydarzeniu. Ja należę do grona osób "o zaczyna się, obejrzę", a newsy o rozwiązaniu umowy sprawdziłam dwu, może trzy-krotnie, kiedy pojawiły się sensowne informacje.



Jestem fanką książek. Muszę przyznać, że swoją miłością do czytania staram się zarazić każdego. Tym razem padło na męża. Robiąc kolejne zapasy lektur dziecięcych pomyślałam o nim. Zastanawiałam się jaka tematyka będzie odpowiednia i wzbudzi zainteresowanie. A tu nagle zawinął mi się sam Jeremi Clarkson i jego lata w Top Gear. Jako, że obserwatorem tego fenomenalnego programu jest trochę większym ode mnie, książka znalazła się w koszyku.

I teraz najlepsza część- to ja nie mogłam oderwać się od lektury. Pomimo, że język pana Clarksona nie należy do wyszukanych, czyta się go lekko i przyjemnie. Zostałam fanką jego porównań, ostrego języka i przedstawiania wszystkiego w wywrotny sposób.



Książka ma formę krótkich felietonów ukazujących się w prasie na przestrzeni kilkunastu lat (1993-2011). Każdy rozdział (przyjmijmy - nowy rok, nowy rozdział) jest rozpoczęty wizualnym przedstawieniem samochodu roku, a także hitów muzycznych i kinowych danego okresu. Muszę przyznać, że ten pomysł przypadł mi do gustu.
Felietony jak wspomniałam są krótkie. Idealne do kawy, albo na wolną chwilę. 112 tekstów pełnych charakterystycznego, niewybrednego poczucia humoru jednego z najbardziej rozpoznawalnych Brytyjczyków.

Ta pozycja to idealny prezent dla Waszych mężów, chłopaków i braci. I dla Was samych.
Krótkie historyjki są dla mężczyzn o wiele bardziej atrakcyjne, niż opasłe tomisko ciągnących się powieści, które my, kobiety, tak kochamy.
A jeśli dodamy do tego motoryzację i wszelkie nowinki, to tworzy nam się przykład męskiej książki idealnej.


A Wy znacie jakieś męskie książki warte polecenia? A może jakieś inne nie-oczywiste-kobiece propozycje, które warto poznać?

13 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. też tak myślałam. lubię samochody, ale nie do teg stopnia, żeby recytować w nocy o północy co mają pod maską. ale książka mnie mile zaskoczyła, bo wcale nie była nachalna w kwestiach motoryzacyjnych (y)

      Usuń
  2. ja niestety nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mój luby uwielbia top gear, ale książki to raczej by nie przeczytał:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja właśnie próbuję zmusić do czytania wszystkimi mozliwymi sposobami :)

      Usuń
  4. Kiedyś chciałam kupić mężowi tą książkę, jako, że lubi program. A on na to "eee, szkoda kasy" :D I weź tu zrozum facetów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój nie mógł jojczeć, bo wie co by go czekało jakby w jednym zdaniu użył "szkoda kasy" i "książki" :D jedno jest pewne, sam na pewno by nie kupił. ot, facet :P

      Usuń
  5. Zaciekawiłaś mnie;p muszę kupić narzeczonemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest fanem programu to koniecznie :)

      Usuń
  6. Ja jestem fanką Tammary Webber, Danielle Steel, a także Nicholasa Sparksa. Ale podsunęłaś mi pomysł na prezent dla mojego M.:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarz, na pewno się odwdzięczę :)

Zapraszam do obserwowania!
Jeśli klikniesz "Obserwuj" proszę, poinformuj mnie o tym :)

Copyright © 2014 what's on your mind? , Blogger